Postanowiłam zanieść moje ubrania do ośrodka pomocy.

Kilka dni temu postanowiłam uporządkować swoją szafę. Znalazłam wiele rzeczy, które były na mnie za małe, nie pasowały na mnie lub były po prostu niemodne. Szczerze mówiąc, na początku nie chciałam rozstawać się z ulubioną bluzką czy żakietem, ale zdałam sobie sprawę, że zajmują one tylko miejsce w szafie. Przeczytałam też ciekawą książkę o tym, jak graty w mieszkaniu psują całą atmosferę. W sobotę rano obudziłam się więc w dobrym nastroju, włączyłam ulubioną muzykę i zaczęłam przeglądać swoje ubrania. Oczywiście nie jestem minimalistką i nie chciałam codziennie nosić tego samego swetra.

W ciągu godziny w przedpokoju stały dwa wielkie pudła po butach, trzy worki starych swetrów i koszul. Było też sporo ciepłych ubrań – zimowe płaszcze, spodnie z podszewką, trzy szaliki i czapki. Dodam, że z ubraniami obchodziłam się bardzo ostrożnie, nigdzie nie było dziur ani wystających nitek. Po prostu trochę przytyłam , zmieniłam styl i niektóre rzeczy przestały mi być potrzebne. A kiedyś potrafiłam stać godzinę w kolejce i oddać całą pensję, żeby je kupić.

I co z nimi zrobić? Nie mam na nie miejsca. Nie chciałam ich wyrzucać do śmietnika, bo wciąż były w dobrym stanie. I, szczerze mówiąc, nie chcę, żeby lokalni bezdomni urządzili pokaz mody w moim płaszczu. Moja przyjaciółka powiedziała mi ostatnio o specjalnych ośrodkach, które przyjmują takie rzeczy jak stare ubrania, jedzenie, zabawki i książki. Następnie wszystko jest przekazywane rodzinom o niskich dochodach. W Internecie znalazłam jeden taki ośrodek w naszym mieście. W poniedziałek będę otwarci tylko przez 4 godziny, wieczorem. Nie szkodzi, wpadnę po pracy, akurat było po drodze.

 

Na progu spotkała mnie starsza pani. Najwyraźniej była stróżem lub ochroniarzem.

– Emeryt? spojrzała na małe pudełko, które trzymałam w rękach.

To pytanie trochę mnie zdezorientowało. W końcu mam dopiero 25 lat, wciąż jestem młoda i piękna.

– Przepraszam, ale nie rozumiem.

– Dla kogo są te ubrania? Starszych ludzi, dzieci z biednych rodzin? Nawiasem mówiąc, nie przyjmujemy rzeczy z drugiej ręki – zganiła mnie , chociaż jeszcze nic jej nie pokazałam.

– Co ma pani na myśli mówiąc z drugiej ręki ?

– Cóż, rzeczy, które mają więcej niż 5 lat. Ponieważ czasami ludzie przynoszą płaszcz lub kurtkę, która wygląda okropnie. Nikt nie chce przyjmować takich ubrań.

Pokazałam jej moje ubrania, a ona zabrała całe pudło. Nawet nie podziękowała, tylko odwróciła się i poszła.

W domu nie mogłam zasnąć – ciągle myślałam o jej słowach. Podzieliłam więc sytuację na dwie strony.

Po pierwsze, tak, wiem, że niektórzy ludzie mogą oddawać ubrania, które lepiej po prostu wyrzucić. Nie chce im się nawet wyprać ich w pralce, są pokryte plamami czy dziurami.

Ale wygląda to trochę dziwnie. Chodzi mi o to, że ktoś przyniósł ci ubrania tylko po to, żebyś miał się w co ubrać – a niektórzy ludzie i tak kręcą nosem i robić wyrzuty, mówiąc, że wszystko jest stare i brzydkie. I nie mówię tu nawet o podstawowych słowach wdzięczności. 5 lat to normalny okres, jeśli na przykład buty są wykonane z dobrego materiału i są w doskonałym stanie.

Wiesz, po tym incydencie straciłam chęć pomagania komuś za darmo. W końcu pomoc należy doceniać i być wdzięcznym!

Czy zgadzasz się z tą opinią?

 

Rate article
Postanowiłam zanieść moje ubrania do ośrodka pomocy.